257. Dziwnie

Zastanawiam się, chociaż to zupełnie nielogiczne… jak można  jednocześnie:

chcieć komuś przyłożyć i go przytulić

nie lubić i bardzo lubić

nienawidzić i kochać

zupełnie się nie podobać i bardzo się podobać

Bo ja już nic nie rozumiem :P i chyba prędko nie zrozumiem.

I know nothing. I’m Jon Snow.

256. You know nothing Jon Snow

Stało się. Przyszły zaliczenia, przyszła sesja. Przyszedł czas oglądania seriali. Przyjaciele zasugerowali mi, żebym wzięła się za „Grę o tron”. Nie byłam bardzo chętna. Z reguły to, co w internecie jest popularne zupełnie mnie nie wzrusza, jednak stwierdziłam, że tym razem może pora dać szansę… Jest to chyba pierwszy raz w moim życiu, kiedy absolutnie nie zawiodłam się. Wciągnęłam się na tyle, że obejrzałam wszystkie sezony i na jutrzejszy odcinek czekam z zapartym tchem! ;) Z góry dziękuję Tomkowi i Basi za to, że zapragnęli mnie „odlamić”. Dziękuję też wszystkim tym, którzy teraz wysłuchują o moich ulubionych postaciach (Shure, Karol, Jack).

Otóż, w samej „Grze o tron” najbardziej intrygujące jest to, że nie wiadomo co się stanie dalej. Z drugiej strony świetnym jest też brak „lukrowanego” świata fantasy, który towarzyszył innym serialom, jakie oglądałam.
Mam już oczywiście swoją ulubioną postać i trochę się na niej dziś skoncentruję (w sumie jest ich kilka, np. Daenerys Targaryen też bardzo lubię, podobnie jak Aryę Stark :P).
Jon Snow, bękart z Winterfell, syn Neda Starka. Wiele kobiet bardzo podąża za nim wzrokiem w serialu, bo dla nich jest atrakcyjny wyglądowo. Dla mnie, to po prostu człowiek zagadka. Lubię zagadki. Trzeba się trochę natrudzić, żeby dowiedzieć się o co chodzi, trzeba włożyć więcej wysiłku w to, żeby oswoić, poznać i ośmielić. W życiu prywatnym, gdybym spotkała kogoś o takim usposobieniu, to pewnie bym się brała do roboty, żeby „złapać”. Żeby ktoś inny mi nie zabrał. Takie towarki mają zbyt ;). Jon jest skromny, honorowy, niewiele mówi, chociaż kotłuje się w nim sporo ciekawych myśli. Poza tym lekko nieśmiały, ale jak już się przełamie, to się dzieje. Zaczęłam czytać książkę i tam również troszczy się o swoje rodzeństwo (mimo tego, iż jest dla nich przyrodnim bratem). Generalnie, jest jakiś magnetyzm w tej postaci. Problem jest taki, że nie umiem dokładnie tego opisać…, więc nawet nie będę próbowała. I know nothing.

W życiu oprócz sesji, chyba znów włączył mi się tryb introwertyczny. Wiele rzeczy analizuję wewnątrz, o tych niezbyt istotnych mówię całą sobą… Wtedy inni nie próbują zaglądać do środka i takie ich szczęście.

Miłego popołudnia,

255. Przemyślenia

Mam się uczyć i w ogóle na nic nie mam czasu, więc właśnie stwierdziłam, że to idealny czas, żeby dodać kolejną notkę. W międzyczasie wydarzyło się mnóstwo rzeczy, więc dzisiaj jak zwykle będą myśli niezbyt poukładane.

Po pierwsze: Tata miał operację. Teraz dalej podlega leczeniu. Trochę przywykłam do sytuacji, jeśli w ogóle da się to tak określić. Niemniej jednak dalej nie potrafię sobie wyobrazić co będzie, kiedy go nie będzie, więc… walczę o to, żeby był! Nie ma poddawania się! Kocham Tatę i już!

Po drugie: muszę dać sobie radę ze wszystkim co przychodzi. Zaliczyć sesję, być w labie, skończyć wreszcie pisać pracę, zacząć poważniej myśleć o zdawaniu GRE i przeprowadzce do USA. Wrócić do takiego reżimu pracy z jakiego byłam znana kiedyś. Jeszcze przed liceum. Academic achievement teraz jest najważniejsze.

Po trzecie: przy tych wszystkich zawirowaniach w życiu jest może kilka rzeczy, z którymi powinnam dać sobie spokój. Chcę jeszcze dociągnąć do końca kilka rzeczy w kole
i chyba już potem tylko będę figurowała i pojawiała się na zebraniach. Albo się wypaliłam albo mam dość braku profesjonalizmu i ogólnego bałaganu. Zobaczymy…

Po czwarte: uciekałam śmierci tyle razy, nie po to, żeby przepieprzyć moje życie na rzeczy nieważne. Muszę dobrze skoncentrować się na tym, co dla mnie teraz najważniejsze
i dążyć do realizacji własnych celów i własnych marzeń.

Po piąte: wszystko na to wskazuje, że „I’m fed up”, jeśli chodzi o związki i uczucia
i z jednej strony chcę to wszystko mieć w swoim życiu, z drugiej strony już nie wierzę, że mogę stworzyć cokolwiek szczęśliwego z kimkolwiek. Wychodzi na to, że albo jestem zbyt wybiórcza albo szybko się nudzę albo nie potrafię nawiązać trwałych kontaktów uczuciowych. Cokolwiek okaże się prawdą, może mieć wielki wpływ na realizację moich planów. W pewnym momencie nawet miałam do siebie żal, że zakochałam się w kimś, kto kolokwialnie rzecz ujmując miał to wszystko gdzieś… a z drugiej strony pozwoliło mi to nabrać odpowiedniej optyki względem moich poprzednich związków. Tylko w jednym była miłość, zresztą… klasycznie – nieodwzajemniona. Nie wierzę w „one love”, ale czasem mam wrażenie, że ten koncept może być prawdziwy :P. Może jeszcze nie trafiłam, może za oceanem trafię, a może nie. Nie chcę nawet o tym myśleć.

Straszne głupoty zaczynam pisać, więc chyba pora zabrać się za naukę (mieszkanie już wysprzątane, a obiad na 3 dni też już ugotowany!).

254. Przetasowania i podziękowania

Zdarzają się w życiu takie sytuacje, na które się nie ma wpływu. Z racji tego, że nienawidzę być bezsilna i patrzeć z założonymi rękami jak dzieje się cokolwiek złego w życiu moich bliskich i moim, obecnie nie jest ze mną najlepiej. Trudno spodziewać się, żeby było dobrze, wtedy kiedy najważniejszy mężczyzna w moim życiu jest ciężko chory. Bardzo kocham mojego tatę, zawsze bardzo kochałam. Jesteśmy tak inni i tak podobni jednocześnie, że trudno mi sobie wyobrazić sytuację, że mogłoby go kiedyś nie być (czasem prowadziłam takie eksperymenty myślowe, ale nie myślałam nigdy, że to szybko może stać się widmem jakiejś rzeczywistości). Teraz czeka nas wszystkich heroiczna walka, którą mam nadzieję, że wygramy. Chciałabym, żeby Tata był na moim rozdaniu dyplomów…doktorskich! Gdziekolwiek to rozdanie będzie!

Jest jeden człowiek w moim życiu, który też bardzo dużo mi pomógł teraz. Z tego miejsca bardzo mu dziękuję za okazanie pomocy, rozmowę i rozkminianie sytuacji na sposób macierzowy i najzwyklej ludzki. Ta pomoc jest nieoceniona i rewelacyjna. Nawet nie masz pojęcia ile to dla mnie znaczy na ten moment…ile może zmienić zwykła rozmowa :)

Trzeba niebawem zmusić się do snu. Jestem bardzo zmęczona…fizycznie, emocjonalnie i psychicznie…nie wiem kiedy odpocznę… Staram się trochę zapracowywać to mniej rozkminiam.

Dobrej nocki.